Pierwsze na rynku czasopismo, które stroni od teoretyzowania, natomiast wskazuje konkretne rozwiązania poparte przykładami z praktyki i opiniami wybitnych specjalistów.
Rozmowa z prof. Witoldem Orłowskim |
Niezależnie od tempa wzrostu PKB w 2010 r. problemami będą narastający dług i deficyt finansów publicznych. Co rząd powinien zrobić, aby złagodzić ostre objawy choroby finansów publicznych?
Polskie finanse publiczne wymagają głębokich reform. Trzeba dokonać przeglądu strony wydatkowej, ograniczając wydatki tam gdzie są one zbędne (np. dotowanie emerytur dla bogatych rolników w systemie KRUS) lub nieefektywne (np. kierowanie blisko połowy pieniędzy na zabezpieczenie społeczne do rodzin, które nie sa biedne). Potrzebne są również głębokie reformy podatków – przede wszystkim uproszczenie i wzrost efektywności ściągania.
Zobowiązaliśmy się wobec Brukseli ograniczyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB do 2012 roku. Czy Pana zdaniem dotrzymamy warunków umowy?
Nie sądzę. Aby to się stało, trzeba podjąć działania praktycznie już dziś. A tu za pasem dwa lata wyborów…
Czy w budżecie istnieje pozycja, w której dopuszcza Pan wzrost wydatków kosztem deficytu?
Zawsze są takie pozycje, choć z reguły chodzi tylko o niewielkie kwoty. Poprawa funkcjonowania sądownictwa gospodarczego i administracji warta jest na pewno wyłozenia środków – zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o jednorazowe wydatki inwestycyjne.
Resort finansów wciąż chce ściąć składki do OFE, nie rezygnuje z pomysłu zmniejszenia składki do OFE z 7,3 proc. do 3 proc. naszych pensji. Dokąd może nas zaprowadzić ta droga ?
To jest fałszywa ścieżka, tylko pozornie poprawiająca sytuację finansów publicznych. W rzeczywistości dzięki takiemu zabiegowi dług wobec przyszłych emerytów zostałby po prostu ukryty. Ale wcale by nie zniknął – a w takiej sytuacji lepiej aby dług był jawny, a nie schowany.
