Pierwsze na rynku czasopismo, które stroni od teoretyzowania, natomiast wskazuje konkretne rozwiązania poparte przykładami z praktyki i opiniami wybitnych specjalistów.
Kredyty inwestycyjne – czy czeka nas powtórka z czasów „wielkiego rozdawnictwa”? |
Brak płynności w systemie bankowym pod koniec 2008 r., lub też nadmierna troska o środki finansowe spowodowana brakiem zaufania kredytowego, nawet w relacjach pomiędzy samymi bankami, spowodowały znaczne przystopowanie, a wręcz zablokowanie udzielania kredytów. Skutkiem tego było wstrzymanie przez przedsiębiorstwa inwestycji już rozpoczętych oraz wycofanie się z planowych inwestycji, a cała polityka finansowa firm skupiła się na utrzymaniu płynności pozwalającej na bezpieczne funkcjonowanie przedsiębiorstwa, czyli na przetrwaniu. Jak wiemy, taki stan rzeczy do niczego dobrego nie prowadzi i długo trwać nie powinien. Z obecnych wskaźników makroekonomicznych oraz ich prognoz wynika, że najgorsze mamy za sobą. Przedsiębiorstwa łapią oddech, myśląc o rozwoju i inwestycjach, o odbudowaniu poziomu zleceń i sprzedaży sprzed kryzysu, a banki powoli wracają do udzielania kredytów, co stanowi jeden z podstawowych celów ich funkcjonowania oraz przynosi im znaczne przychody.
Jak już na początku zauważono, świat finansów zmienił się po ostatnim kryzysie, co z pewnością wpłynie na system badania zdolności kredytowej kredytobiorców, w tym podmiotów gospodarczych, jak również na samo udzielanie kredytów. Podwyższone wymagania, drobiazgowa kontrola zdolności spowodują, że o kredyt będzie niezmiernie trudno. Z pewnością trudniej niż do tej pory a sam koszt pozyskania pieniądza będzie wyższy. Trudno też oczekiwać, że to będzie stan przejściowy. Niestety szybko wrócimy do stanu sprzed kryzysu, tj. do czasu „wielkiego rozdawnictwa” lub nawet można zaryzykować stwierdzenie, że nigdy do tego czasu nie powrócimy. Z perspektywy minionych lat widać, że takie „rozdawnicze” podejście jest dobre w krótkim okresie, ponieważ ma wpływ na szybki rozwój gospodarczy, jednakże nie spełnia oczekiwanych rezultatów w długim okresie oraz narażone jest na kryzysy zaufania kredytowego, co miało miejsce szczególnie w USA, ale też w krajach europejskich. Nagłe załamanie systemu kredytowego spowodowało kryzys finansowy odczuwalny na wszystkich kontynentach.
Ostatnie wydarzenia znacząco ostudziły bankowców, którzy będą bardziej roztropni przy podejmowaniu akcji kredytowych i szacowaniu ryzyka.
Wspomnieć należy również o kredytach walutowych, tak często polecanych przez analityków, doradców i wybieranych przez samych kredytobiorców. Pamiętamy wszyscy, jak w prasie, mediach, rozmowach padały wyliczenia, o ile kredyt walutowy w CHF, EUR jest tańszy niż złotówkowy. Porównywano wtedy wielkość raty kredytowej, przeprowadzano symulacje, z których wynikało, że nawet wzrost waluty o 50 gr, nawet o 1 zł nie zaburzy tej właściwości i nadal kredyt walutowy będzie bardziej atrakcyjny.
Niestety w przeprowadzanych symulacjach nie wzięto pod uwagę tego, co dzieje się z nominałem kredytu, a koncentrowano się bardziej na nominale spłacanej raty kredytu.
Aby wyjaśnić niebezpieczeństwo zaciągania kredytów w walucie obcej, posłużę się przykładem w celu zobrazowania zachodzącego tu ryzyka walutowego.
Załóżmy, że w 2008 r. planowaliśmy kupić linię technologiczną wartą 1 000 000 PLN. Zastanawiamy się nad 90-proc. finansowaniem zakupu z kredytu i porównujemy dwa kredyty: w PLN i w CHF (kurs CHF/PLN wynosił 2,20). Z wszelkich obliczeń wynikało, że kredyt w CHF jest tańszy, ponieważ spłacana rata miesięczna jest dużo niższa niż w PLN. I było to prawdą, ponieważ faktycznie miesięczna rata była tańsza, ale należało pamiętać, że zaciągając kredyt w walucie innej niż ta, w której otrzymujemy przychody, wystawiamy się na ryzyko walutowe.
Niestety, jak to ma miejsce w przypadku eksporterów lub importerów, ryzyko walutowe jest w naszym kraju lekceważone, a myślenie o zabezpieczaniu ryzyka rozpoczyna się w momencie, gdy ryzyko już się realizuje.
Tak więc, zachęceni obliczeniami i oszczędnością w miesięcznym spłacaniu rat kredytu, decydujemy się na kredyt w wysokości 90% wartości linii technologicznej, czyli w wysokości 900 000 PLN.
Kredyt zostaje przyznany i udzielony w walucie CHF w wysokości 418 604 CHF.
900 000 PLN / 2,15 = 418 604 CHF
Należy przy tym pamiętać, że kurs przeliczenia kredytu będzie zawsze niższy niż kurs rynkowy SPOT. Należy więc dołożyć wszelkich starań, aby różnica ta była jak najniższa, gdyż to rzutuje na koszt naszego kredytu. Pamiętajmy, że kredyt walutowy udzielany jest nam po kursie niższym niż rynkowy, czyli po kursie kupna, a spłacamy kredyt po kursie wyższym niż rynkowy, tj. po kursie sprzedaży. Spread, jaki występuje pomiędzy tymi kursami, ma wpływ na opłacalność kredytu. Przy kredytach walutowych należy zatem uwzględniać tę różnicę i spróbować minimalizować jej wielkość, czyli minimalizować spread poprzez możliwość negocjacji kursu podczas ustalania kursu wymiany i udzielania kredytu lub poprzez inne zapisy w umowie dotyczące wielkości spreadu. Należy zrobić wszystko, aby uniknąć sytuacji korzystania z przeliczenia po kursie z tabeli bankowej, gdyż doprowadza to do zwiększenia kosztu kredytu o około 5% jego wartości. Podobnie jest też przy spłacie kredytu. Już na etapie negocjacji warunków kredytu i sporządzania umowy należy negocjować sposób i zasady spłaty, w tym także możliwość spłaty kredytu w walucie, w której kredyt jest zaciągnięty. To pozwoli na zaoszczędzenie kolejnych 5%. Ale o tym należy pamiętać już w momencie występowania o kredyt i sporządzania umowy.
