Pierwsze na rynku czasopismo, które stroni od teoretyzowania, natomiast wskazuje konkretne rozwiązania poparte przykładami z praktyki i opiniami wybitnych specjalistów.
Diagnoza jest łatwiejsza niż terapia |
Trudno mówić o drugiej fazie kryzysu, kiedy ta pierwsza jeszcze na dobre się nie skończyła. Delewaryzacja konsumcji prywatnej w Stanach potrwa co najmniej do 2013 roku. Wtedy dopiero poziom zadłużenia gospodarstw domowych wróci do średnich wielkości z początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Europa jest wciąż dopiero na progu dużego kryzysu fiskalnego. Dostosowania fiskalne w roku 2011 będą jeszcze nieznaczne, bo łącznie w skali strefy euro nie przekroczą 1% PKB. Chiny są w bardzo poważnych tarapatach, bo aprecjacja RNB, pomimo oficjalnej niechęci wobec zmian polityki kursowej i tak postępuje, tyle, że dokonuje się to poprzez dynamiczny wzrost wynagrodzeń. Gospodarka indyjska jest wciąż relatywnie za mała, by wziąć na siebie ciężar utrzymania wzrostu w skali globalnej. Azja Południowo-Wschodnia jest pod bardzo silną presją aprecjacji rodzimych walut, co prowadzi do spirali konkurencyjnych dewaluacji. Na rynku długu rośnie regularna bańka spekulacyjna, co widzi każdy, kto ma wgląd w przepływy kapitału w skali globalnej. Systematycznie odtwarzają się nierównowagi makroekonomiczne, które stały u źródeł obecnego kryzysu. Ustabilizowała sie tylko nieco sytuacja na rynku międzybankowym. Ale co z tego, skoro bilanse banków centralnych wydłużyły się kilkakrotnie i nikt na dobrą sprawę nie wie, kiedy uda się je skrócić do normalnych rozmiarów.
Wśród ekonomistów coraz częściej mówi się o tak zwanym „new normal”, czyli sytuacji, w której w wyniku różnych przyczyn strukturalnych (demografia, zmiany na rynku pracy, konieczność mocnego zacieśnienia fiskalnego, niższy poziom inwestycji) trend PKB w skali globalnej ulegnie w najbliższej dekadzie obniżeniu o 1 punkt procentowy. Potencjał gospodarek krajów rozwiniętych przekraczać będzie niewiele niż 1,3%; a część gospodarek z segmentu EM, w tym również naszej, obniży się nawet o połowę.
Kryzys, którego cykl NBER zamknął w przedziale grudzień 2007–czerwiec 2009 będzie nam jeszcze długo powracał czkawką, a jego następstwa są tak naprawdę dziś jeszcze trudne do ogarnięcia.
