Pierwsze na rynku czasopismo, które stroni od teoretyzowania, natomiast wskazuje konkretne rozwiązania poparte przykładami z praktyki i opiniami wybitnych specjalistów.
Co zrobić kiedy, dłużnik nie chce płacić… |
Jest to naturalny odruch firm próbujących radzić sobie z pogarszają się płynnością finansową – spróbować najpierw kupić, potem odsprzedać i dopiero w tym momencie rozliczyć się z dostawcą. Wszystko wygląda ładnie i kolorowo w założeniach, ale co możemy zrobić, kiedy nasi dostawcy zaczynają opóźniać się z zapłatą za faktury, a – co gorsza – tłumaczą się, że nie są w stanie nam zapłacić, bo jego kontrahenci też mu nie płacą… Co możemy w takiej sytuacji zrobić? Czy jesteśmy skazani tylko na czekanie? Czy musimy od razu iść do sądu? A jeśli tak, to co dalej?
Niestety, są to pytania, na które coraz częściej przedsiębiorcy muszą znaleźć odpowiedź, jeżeli sami nie chcą być w sytuacji, w której będą musieli walczyć o utrzymanie płynności.
Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, żeby później nie borykać się z problemem, jest dokładne sprawdzenie kontrahenta, zanim zgodzimy się na odroczony termin płatności. Taką możliwość mamy np. poprzez Biuro Informacji Gospodarczej (BIG) czy wywiadownię gospodarczą (Coface, Dun and Bradstreet czy inne), które przedstawiają raporty dotyczące regularności płatności. Jednak równie ważną bazę danych, a może nawet ważniejszą, każdy przedsiębiorca posiada u siebie w firmie – jest nią dotychczasowa historia współpracy. To w niej możemy znaleźć wiele informacji, które pozwolą nam na ocenę wiarygodności kontrahenta, np. czy dotychczas występowały opóźnienia w płatnościach, czy klient nagle zwiększa u nas odbiory (co może świadczyć o tym, że inne firmy nie chcą już mu dostarczać towarów) – wszystko co odbiega od „normy”, od wcześniejszych zachowań może oznaczać, iż dzieje się coś niedobrego.
Kolejną możliwością nieborykania się z dłużnikiem jest ubezpieczenie należności handlowych w firmach specjalizujących się w takich ubezpieczeniach, np. Atradius Credit Insurance, Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem, Coface. Takie działanie pozwoli nam na „spokojny sen” nawet w momencie, kiedy kontrahent nam nie zapłaci, bo ubezpieczyciel podejmie za nas działania windykacyjne, a dodatkowo wypłaci nam odszkodowanie. Działaniem zapobiegawczym firm ubezpieczeniowych jest także oznaczanie faktur pieczątką „należności monitorowane przez…”, co ma psychologiczne działanie na potencjalnych dłużników. Kontrahent zdaje sobie wtedy sprawę, że niezapłacenie faktury może mieć dla niego – oprócz popsutych stosunków z jednym partnerem – wiele negatywnych skutków, takich jak zepsuta reputacja na rynku czy likwidacja limitów kredytów kupieckich przez ubezpieczyciela u innych dostawców. Potencjalny dłużnik mając do wyboru nie zapłacić kontrahentowi, który posiada ubezpieczenie, albo takiemu, który nie posiada ubezpieczenia, najczęściej wybierze tego drugiego, bo będzie to miało dla niego mniejsze skutki. Dlatego też gdy zdecydujemy się na ubezpieczenie należności, warto rozesłać taką informację do naszych wszystkich klientów.
Czynnością, która również wpływa „psychologicznie” na naszych klientów, a nie wymaga dodatkowych nakładów finansowych, z którymi wiąże się ubezpieczenie, jest bardzo często niedoceniany monitoring telefoniczny prowadzony przez handlowców lub dział księgowości. Niejednokrotnie wystarczy zadzwonić do firmy z pytaniem, co się dzieje, że nie płacą w terminie, i delikatnym upomnieniem, żeby już w najbliższych dniach na naszym koncie pojawiła się wpłata.
Niestety, czasem telefon nie wystarczy, a dodatkowo nie posiadamy ubezpieczenia i wcześniej nie sprawdziliśmy kontrahenta – co wtedy? W takiej sytuacji zostaje nam podjęcie samemu działań windykacyjnych lub zlecenie ich firmom zewnętrznym.
